Ostatnio mówiłam Wam, że w kuchni żądzę ja, ale częściowo jest też tak z naszymi finansami domowymi. Zarządzanie budżetem domowym w większym stopniu należy do mnie niż do mojego męża. To ja wiem ile, za co i kiedy trzeba zapłacić.
Najlepiej i najłatwiej zaplanować swoje finanse robiąc comiesięczne zestawienie dochodów i wydatków. Może to być zwykła tabela na kartce podzielona na dwie części. Jedna kolumn z dochodami, druga z wydatkami (taki luźny przykład na zdjęciu). Dla ułatwienia można jednak sporządzić sobie takie małe zestawienie w arkuszu kalkulacyjnym lub skorzystać z jakiś darmowych kalkulatorów z internetu, które za nas wszystko dodadzą, odejmą i wyliczą, czy jesteśmy na plusie, czy niestety na minusie.
Dobrze jest też gdzieś w tym wszystkim ująć faktury do zapłacenia, aby nic nie umknęło. Jeśli robię przelewy korzystając z bankowości internetowej, to po prostu od razu wrzucam tam wszelkie rachunki z odroczoną datą zapłaty. Ale resztę trzeba zanotować, a potem odfajkować.
Od września doszła nam nowa kategoria wydatków: przedszkole. Córcia na razie chodzi tam z wielkimi przerwami z powodu częstych chorób, ale to nie zmienia faktu, że co chwilę za coś trzeba zapłacić. A to za teatr, koncert, a to teraz Mikołajki i comiesięczne rozliczenie za wyżywienie. Część pieniędzy zostaje na kolejne imprezy, bo zwyczajnie córka jest nieobecna. Wolę jednak sama sobie wszystko policzyć, bo na przykład ostatnio w pierwszej wersji miałam zapłacić za śniadania więcej niż obliczyłam ja. Jednak nikt za nas lepiej nie dopilnuje naszych interesu niż my sami.
A wiec podsumowując planujemy, organizujemy, kontrolujemy. Powinniśmy jeszcze motywować, więc tu możemy postawić sobie jakiś cel na co wykorzystamy zaoszczędzone pieniądze np.: wyjazd na wakacje, zakup dobra luksusowego (biżuteria, droższe perfumy) albo coś wymarzonego dla dziecka. Oszczędzimy - skorzystamy.
Musimy też starać się mieć jakąś rezerwę na zdarzenia losowe. Różne rzeczy mogą się zdarzyć. Pomijając choroby i najrozmaitsze wypadki - tematy niezbyt przyjemne, może nam zwyczajnie popsuć się samochód. A przecież trzeba go szybko naprawić za gotówkę.
I jeśli nie mamy oszczędności, nie mamy nikogo bliskiego, co nam pożyczy te brakujące pieniądze, to można skorzystać z szybkich pożyczek online. Najlepiej jeśli będzie tam dostępny kalkulator pożyczek, aby od razu wiedzieć, ile taka forma zobowiązania finansowego będzie kosztować i koniecznie z widoczną RRSO (rzeczywistą roczną stopą oprocentowania). W takiej sytuacji nie można sobie pozwolić na żadne drobne druczki i niedomówienia. Czytamy wszystko w domu na spokojnie, dokładnie i najlepiej dwa razy, bo jest na to czas. Nikt nas nie będzie poganiał. A sama decyzja co do otrzymania pożyczki, to już przeważnie tylko chwila.
Jestem też ciekawa, czy udało się Wam odłożyć środki na prezenty pod choinkę. Bo nie dość, że trzeba co roku kombinować co komu kupić, to jeszcze trzeba sobie określić kwotę maksymalną, na jaką możemy sobie pozwolić. Tu przyda się lista, warto też robić sobie listy zakupów na co dzień, aby nie jeździć co chwilę do sklepu po zapominaną rzecz, no i nie kupować co popadnie.
Żeby tak jeszcze w domu trzymać porządek, jak w finansach ;)
Ja w domu też zarządzam finansmai i nie wyobrażam sobie nie miec nic odłożonego naczarną godzinę! zakupy robie raz na tydzień lub 2 takie wiekrze w markecie a mleko i chleb czy owoce dokupuję w pobliskim sklepie rachunki płacę zawsze pierwsze....
OdpowiedzUsuńTak, trzeba być przewidywalnym. Choć nie wszystko da się zaplanować niestety.
UsuńU mnie w domu mama tez rządzi kasą ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;
Miśka
miska-grabowska.blogspot.com
Ach te kobiety...
Usuńdobry plan wydatków to podstawa podczas świąt ;)
OdpowiedzUsuńGrudzień to w ogóle czas planowania porządków, gotowania, prezentów i do tego trzeba zmieścić się w zaplanowanym budżecie.
UsuńBez planowania ani rusz:) A i tak nie zawsze udaje się wszystko zrealizować. Grudzień to chyba największe wyzwanie.
OdpowiedzUsuńTrzeba to jakoś ogarnąć ;)
Usuńkażda kobieta musi być menagerem we własnym domu heeh
OdpowiedzUsuńplanowanie, organizowanie i realizacja oraz motywowanie to nasze codzienne zadania:)))
Manager to brzmi całkiem dobrze.
UsuńU mnie raczej z tym rządzeniem finansowym jest pół na pół ;)
OdpowiedzUsuńJa planuję, organizuję... ale mąż również wydaje pieniądze i nie wszystko się wtedy zgadza z założeniem.
UsuńJa też zarządzam budżetem i jest ciężko aby coś odłożyć..
OdpowiedzUsuńJa mam dwoje dzieci jedno w wieku szkolnym i to dopiero wydatki, a w grudniu zawsze mam najwięcej do zapłaty i jeszcze święta, prezenty, rybki itd...ahhh ;)))
Tak, ciągle przybywają jakieś dodatki.
UsuńJestem pod wrażeniem, moja siostra też robi podobną tabelkę, ja niestety nie kontroluję za bardzo swoich wydatków….
OdpowiedzUsuńja jeszcze na szczęście nie muszę ;)
OdpowiedzUsuńU mnie mój się zajmuje finansami i opłatami :) Na szczęście, bo ja pewnie bym tego nie ogarnęła :P hehe
OdpowiedzUsuńJa chyba musze zacząć sie ograniczać i zacząć kontrolować wydatki! :(
OdpowiedzUsuńnajgorzej jest gdy wydatki wieksze niż dochody :9
OdpowiedzUsuńu mnie w domu ja też zajmuje się wydatkami i opłatami
z planowania mam dwóję, ale na szczęście moja dosyć oszczędna natura pozwala mi kontrolować wydatki,
OdpowiedzUsuńFajny wpis - ja też w większości zarządzam finansami, grudzień jest logistycznie najtrudniejszy do ogarnięcia
OdpowiedzUsuńurlop, urlop to jest u mnie dopiero mordęga planowania, trzeba się wstrzelić w długoterminowe pomysły krewnych, kuzynów i w ogóle rodziny :) istna koniunkcja astralna, kataklizm i zatrzymanie czasu w jednym :)
OdpowiedzUsuń