poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Sylabami po Krakowie" - wielowymiarowa książka do czytania

Przyznam się, że jak pierwszy raz wzięłam tę książkę w ręce, to myślałam, że jeśli chodzi o samodzielne jej czytanie przez córką, to jeszcze daleka droga. Jak się okazuje, to choć to droga pełna cierpliwości, to wcale nie trwała tak długo, jak się wydawało na początku. A mowa tu o takiej dużej kolorowej książce Wydawnictwa CMK.






Tytuł: Sylabami po Krakowie
Autor: Agata Dębicka-Cieszyńska; Ola Artymowska
Stron: 14











Moja recenzja i sposoby wykorzystania:

Pierwsze chwile mojej córki z tą książką, to jej oglądanie i opowiadanie co widać. Nie chciałam jej czytać kartek (załączonych dodatkowo) z historyjkami, by sama kiedyś mogła przekonać się co jest tam napisane. 

Jest to książka, która może rosnąć z naszym maluchem. Zacznijmy od tego, że ma sztywne kartki, czyli już mniejsze dzieci same będą mogły ją przeglądać bez trudu i jej nie zniszczą. Historyjki dość skomplikowane, tu ewentualnie może nie każde dziecko będzie chciało je oglądać, podobno niektórym pomaga taka biała kartka z okienkiem, ale to już zależy od dziecka.

Gdy natomiast zdecydujemy się uczyć dziecko czytać metodą symultaniczno-sekwencyjną, to tam będzie wskazywać pierwsze znane sylaby i wyrazy dźwiękonaśladowcze. Nam zanim zaczęły do tego służyć, bo nasze czytanie zaczęło się tak konkretnie dopiero pół roku temu, obrazki z tej książki służyły do ćwiczeń pamięci słuchowej. A wiec mówiłam córce: pokaż mi pana grającego na gitarze, okulary, szkielet dinozaura. I w taki oto sposób córka ćwiczyła także słuch fonemowy.

Gdy córka już poznała sporo sylab, to jej ulubioną stroną była ta z koncertem. Zawsze otwierała na tej stronie i zaczynała swoje śpiewanie, czyli odgrywanie koncertu wspomagając się dźwiękami ze sceny. Tutaj możecie zobaczyć filmik.


Teraz, gdy już pokonaliśmy naukę wszystkich sylab, przeczyta już każdy głos i odgłos. No i w końcu przeszliśmy do samodzielnego czytania całych historyjek. Ale nie ma tak łatwo, nie wystarczy poskładać sylaby, bo od razu ćwiczymy czytanie ze zrozumieniem. Po każdym zdaniu lub dwóch wskazuje miejsce/osoby, o których przeczytała. I w taki oto sposób śledzimy m.in. małego Tycia i jego rodzinę, który porusza się po pięknym Krakowie.

Jak widzicie jest to pozycja dająca wiele możliwości. Obecnie służy nam nie tylko do utrwalania czytania i do czytania ze zrozumieniem, ale także do opowiadania, bo jednak obrazki wskazują jeszcze więcej niż jest to napisanie.  

Jestem ciekawa natomiast jakie pierwsze książki czytają/czytały Wasze dzieci.

5 komentarzy:

  1. Książka graficznie podobna jest do książek Mizielińskich, które moje dzieci uwielbiają. Ze starszym synem właśnie uczymy się czytać więc to książka dla nas:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się szczerze, że spodobała mi się ta książeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przydatna Książka, ja sama dzieci nie mam, a maluchy ciocine są jeszcze za małe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna GRAFIKA - bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Komentarze reklamujące jedynie blogi będą usuwane, jaki i zawierające wulgaryzmy, czy obrażające.