niedziela, 15 stycznia 2017

Własne pomoce do nauki czytania metodą sylabową

Swoją córkę uczyłam czytać wykorzystując do tego metodę symultaniczno-sekwencyjną. Oprócz pomocy zakupionych jak np. zrecenzowany przeze mnie pakiet Przedszkolak kocha czytać używałam też sporo pomocy wykonanych we własnym zakresie. Były to rzeczy stworzone z potrzeby chwili i niekoniecznie wykonane starannie oraz precyzyjnie, ale jak najbardziej spełniające swoją rolę. Jakiś czas temu obiecałam, że pojawi się post pokazujący część z nich i w końcu się zebrałam, i napisałam.

Początki nauki to oczywiście parowanie. Tu wystarczyły gazetki i katalogi, aby powstała rodzina PA, PO, PE, PU, PI, PY. Były też gdzieś pieski z takimi imionami 😄. 

Do różnicowania sylab wykorzystywałam MEMO sylabowe. Wystarczą jakieś jednakowe ulotki, u nas przydały się te z kina. Na jednej stronie przyklejam kartki z sylabami, odwracam kartki, by ich nie było widać i zaczynamy grę jak w tradycyjne memory. 

Inny przykład memory sylabowego to opisane już przeze mnie wcześniej Ekspresowe memo sylabowe.

Z dwóch poznanych paradygmatów szybko można było tworzyć dwusylabowe proste słowa do czytania. Aby zachęcić do czytania tu już ze zrozumieniem powstawały na szybko takie zadania. Napis należało połączyć z odpowiednim rysunkiem.

Do dalszego różnicowania i nazywania paradygmatów oraz słów, których czytać uczyłam córkę globalnie, powstało coś takiego. Opakowanie po jajkach i karteczki z napisami, które wrzucamy do odpowiedniego miejsca. 

W pewnym momencie pojawił się problem mylenia paradygmatów G i Z. Tu pomogły sylaby 3D. Wykonaliśmy je z córką wspólnie (z wykorzystaniem bibuły), aby zauważyła między nimi różnice. Taka pomoc może się przydać także przy innych paradygmatach.

Tworzyłam też krótkie dialogi wykorzystując np. ulubioną grę mojej córki - Laleczki. Takie krótkie komiksy.

Na koniec pokażę Wam nasze własne czytanki. Opowiadania z elementarza, na którym bazowaliśmy, nam nie wystarczały. Początkowo pisałam córce dodatkowe krótkie teksty, w których występowały ćwiczone przez nas paradygmaty. Tu przykład, tak wyglądało nasze czytanie po 2,5-miesięcznej nauce.


Jednak takie teksty córka niezbyt lubiła. Dlatego powstał zeszyt z czytankami pisanymi dużymi drukowanymi literami. 

Aby córka chętniej je czytała, wyklejałam dodatkowo ilustracje. Tematyka była związana z tym, co córka robiła, z tym co lubi (dlatego dużo stron o zwierzątkach), a część tekstów powstała wręcz na jej zamówienie. Pytałam się o czym ma być kolejna bajeczka i tak powstawała. W ten sposób była zachęcana do czytania, po prostu była ciekawa, co tam znowu mama wymyśliła. Te czytanki pomagały nam utrwalać kolejne paradygmaty. Na końcu każdej z nich pojawiały się dodatkowo pytania do przeczytanej treści, a więc było to także ćwiczenie na czytanie ze zrozumieniem.




Jak widzicie do nauki czytania można wykorzystać także to co się ma w domu. Przynajmniej u nas to się sprawdzało. Ważne by pojawiało się ciągle coś nowego i ciekawego dla dziecka. Oczywiście przeszliśmy dawno na małe litery i w tej chwili córka czyta coraz płynniej. Dla nas nauka czytania metodą sylabową była strzałem w dziesiątkę. Osobiście polecam ten sposób nauki szczególnie dla dzieci mających problemy ze słuchem fonemowym i problemy z głoskowaniem. 

Mam nadzieję, że kogoś zainspiruję do domowego czytania razem z dzieckiem.

12 komentarzy:

  1. Bardzo pomysłowe.Ja mam co prawda już duże dzieci,jednak w rodzinie jest kilka maluchów,którym taka metoda na pewno pomoże w nauce czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie polecam dla każdego. W odróżnieniu od metody głoskowej dziecko od razu czyta płynnie.

      Usuń
  2. Pomysł super sama go wykorzystam w przyszłości :) (jak zostanę mamą )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam że to może być takie skomplikowane dla rodzica, generalnie nie wiele pamiętam sama z przedszkola a słówek uczyłam się chyba po prostu intuicyjnie z elementarza. Teraz jest więcej pomysłów na naukę czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytać uczyłam się w zerówce, obecnie także nauka czytania powróciła do 6-latków, ale nadal metodą głoskową, która nie była obecnie odpowiednią metodą dla mojej córki. Stąd nasza nauka w domu.

      Usuń
  4. zeszyt -bajki to cudowny pomysł! rewelacja! kradnę - może Deniskowi się spodoba :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi sie pomysł z bajkami :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Komentarze reklamujące jedynie blogi będą usuwane, jaki i zawierające wulgaryzmy, czy obrażające.