wtorek, 10 stycznia 2017

"Sully. W poszukiwaniu tego, co naprawdę ma znaczenie" J.Zaslow, Sully

Lubię czytać o prawdziwych historiach, dlatego chętnie sięgnęłam po poniższą pozycję, zwłaszcza że opisuje wydarzenia współczesne, o którym kilka lat temu było głośno w telewizji.








Tytuł: Sully. W poszukiwaniu tego, co naprawdę ma znaczenie
Autor: Jeffrey Zaslow, Chesley B. Sullenberger III "Sully"

Rok wydania: 2016
Stron: 336
Wydawnictwo: Znak literanova







15 stycznia 2009 roku. W chwilę po starcie z nowojorskiego lotniska ważący 73 tony samolot Airbus A320 ze 155 osobami na pokładzie stracił moc w obu silnikach. Wydawało się, że maszyna musi runąć na miasto. Za sterami samolotu siedział jednak kapitan Chesley „Sully” Sullenberger, który podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu na rzece Hudson.


Moja recenzja:

Lot numer 1549 z Nowego Jorku do Charlotte pilotowany przez kapitana Ch. „Sullyego” Sullenberger'a, który odbył się 15.01.2009 r., jest przyczynkiem tej powieści. Awaria samolotu tuż po starcie spowodowała przymusowe lądowanie na rzece Hudson. Lot, który trwał zaledwie kilka minut, przeżyło 155 osób, wszyscy pasażerowie i członkowie załogi.

O czym to jest książka, skoro cały lot trwa niecałe 6 minut? W pierwszej chwili można pomyśleć, że o bohaterskim pilocie. Ale sam Sully opisuje tu siebie jako zwykłego człowieka, który przez całe swoje życie swoją sumienną pracą przygotowywał się na taką ewentualność.



Pilotowanie samolotów to nie tylko jego praca, ale także wielkie marzenie i pasja. Zaczął latać jako nastolatek w 1967 r. i przez te wszystkie lata doskonalił się w pilotażu na coraz to innych maszynach. Ukończył Akademię Sił Powietrznych, ale także ukończył kurs szybowcowy. To właśnie te wszystkie elementy składają się na późniejsze opanowanie i profesjonalizm podczas wodowania na rzece Hudson. Tego wszystkiego dowiemy się z książki. Nie zabraknie też wątków o życiu osobistym pilota, o jego żonie i córkach, a także rodzicach. Tu szczególnie pokaże, że nie jest herosem, a człowiekiem mającym nie tylko zalety, ale także wady.

Oczywiście nie brakuje też szczegółowego opisu samego wodowania w rzece. Pojawiają się zdania wypowiedziane przez kapitana oraz jego myśli i tego co się działo już po wylądowaniu. Sully do swojego sukcesu włącza także pozostałą załogę samolotu. Pokazuje w ten sposób wartość całego zespołu.

Ciekawy jest też fragment mówiący o tym co działo się po całym zdarzeniu. Jak wielu ludzi poruszyła ta historia i jakie wywołała emocje. I nie dotyczy to tylko pasażerów i ich bliskich, ale także wielu postronnych osób. Sullenberger jak widać czerpie z tego wszystkiego co najlepsze i choć już nie jest osobą anonimową to nadal jego pasją zostało pilotowanie.

A czy Sully jest bohaterem? Myślę, że po tej lekturze łatwiej to rozsądzić.

Po przeczytaniu książki chętnie obejrzałabym także film "Sully" w reżyserii Clinta Eastwood'a, który miał swoją premierę w 2016 r. Odtwórcą roli Sullego jest Tom Hanks, co wydaje się być słusznym wyborem. Sama fabuła rozwija się prezentując kulisy śledztwa w sprawie wypadku prowadzonego przez Narodową Radę Bezpieczeństwa Transportu, co w książce potraktowane jest zdawkowo, więc zapowiada się ciekawie.

Kto czytał książkę bądź oglądał film? Dajcie znać.

*zdjęcia pochodzą z książki

11 komentarzy:

  1. Pamiętam te wydarzenia i niedawno nawet film widziałam. Książkę także chętnie bym przeczytała :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja będę polować na film, ale już na małym ekranie.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To jeszcze bardziej mam ochotę na jego obejrzenie.

      Usuń
  3. Nie lubię tego typu książek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana tyci chochlik(błąd) wdarł ci się do wpisu :) "O czym to jest książka, [skora] cały lot trwa niecałe 6 minut?"

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Komentarze reklamujące jedynie blogi będą usuwane, jaki i zawierające wulgaryzmy, czy obrażające.